Zmęczenie materiału

Na tyle dużo czy też zbyt wiele jest meczów piłkarskich współcześnie, że wskazane byłoby sobie porządnie odchudzić dawkę w roku mistrzostw świata.

Prywata, ale do tego właśnie staram się dążyć – do stanu nieprzesycenia.

Dzisiaj jednostka może być zresztą przytłoczona nie tylko liczbą spotkań rozgrywanych przez cały kalendarzowy rok, ale właściwie wszystkim tym, co jest tworzone w nadmiarze.

Świat mknie i trwa, bez względu na okoliczności. W tym miejscu przypomina się nie tak dawno wydany w Polsce zbiór opowiadań węgierskiego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, który miałem okazję przeczytać, pt. „A świat trwa” (po węgiersku „Megy a világ”). László Krasznahorkai pisze tam bardziej o sprawach bytu, o bohaterach uwikłanych w nieznośną codzienność, od której nie zawsze potrafią oderwać się i przejść do czegoś wznioślejszego. Wspominam o tym w kontekście niniejszej publikacji o przeładowaniu wydarzeń piłkarskich, ponieważ w książce istotnymi stanami są: zmęczenie, zagubienie, niemożność. Wyłącznie dlatego.

1
Nazwisko przed imieniem, węgierskie wydanie rzeczonych opowiadań

Pewnym remedium na 45 minut wymiany podań bez nawet jednego uderzenia na bramkę, bo i takie połowy spotkań od czasu do czasu mają miejsce (chciałoby się powiedzieć, panowie trenerzy: pozwólcie piłkarzom na więcej spontaniczności!), były zmagania olimpijskie Mediolan Cortina 2026. Akurat gdy zima była za oknem, a więc adekwatnie do tego rodzaju igrzysk…

Polskę rozgrzewały skoki narciarskie, w których medale zdobywał Kacper Tomasiak; jeden w konkursie tzw. duetów z Pawłem Wąskiem. Też oglądałem te wyczyny z niemałą satysfakcją. Jednak innych dyscyplin nie zaniedbywałem, jeśli tylko dysponowałem wolnym czasem. Od saneczkarstwa po snowboard równoległy. Powiem krótko na temat XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich: były przyjemną alternatywą.

2
Pamiątka na całe życie. Polscy skoczkowie, P. Wąsek i K. Tomasiak, testują srebrne medale

Pora wracać do meczów. Ligowych. Pucharowych. Barażowych. Mundialowych. Ciekawych bądź w ogóle nieekscytujących. Do tego całego przekroju. Do różnych poziomów. Byle tylko nie dać się przygnieść ich liczbą.

Paweł Król