Przystanek Bundesliga (22). Marek Leśniak

Często trochę niesprawiedliwie kojarzony jedynie ze zmarnowanymi okazjami z meczu Polska – Anglia w Chorzowie w 1993 roku.

Chociaż były one wyśmienitymi szansami, które powinny być wykorzystane, i to akurat jest niezaprzeczalne. W świadomości sporej części kibiców przylgnęła więc do niego pewna etykieta, której chyba nikt by nie chciał. Ale poza tym feralnym występem, był on napastnikiem dość skutecznym. Trudnym też do upilnowania dla obrońców, bo bazował na świetnej szybkości, którą w mgnieniu oka rozwijał, odklejając się w odpowiednim momencie od linii tworzonej przez przeciwników (w ogóle porównałbym go w pewnym sensie do Jana Furtoka, równie szybkiego i sprytnego gracza).

Ten niewysoki zawodnik, urodzony w 1964 r. w Goleniowie, w Polsce znany był głównie z występów w Pogoni Szczecin; trafił do tego portowego miasta na początku lat 80. Był wówczas młodzieżowym reprezentantem Polski (zajął z nią później III miejsce na MMŚ w 1983 r.).

Jego talent szybko się rozwijał, bo wkrótce stał się podstawowym zawodnikiem Portowców: zdobywał sporo goli i odnosił sukcesy drużynowe oraz indywidualne (wicemistrzostwo kraju, tytuł króla strzelców). W międzyczasie zadebiutował w pierwszej reprezentacji.

Po kilku sezonach gry w Polsce trafił do Niemiec. Sprawa jednak nie była prosta: ówczesne przepisy pozwalały na przejście do zagranicznego klubu, kiedy piłkarz miał przynajmniej 28 lat. Ale sprawę 24-letniego wówczas Leśniaka dało się obejść, bo obie strony doszły do porozumienia. Tym samym, za rekordową kwotę zapłaconą za polskiego piłkarza (2 mln marek), Leśniak stał się zawodnikiem Bayeru Leverkusen, w którym od 1987 występował już Andrzej Buncol.

lesniak

Etap gry w barwach Aptekarzy może nie był w wykonaniu Leśniaka bardzo udany pod względem statystycznym. Od początku jednak postawiono na niego. W sumie, w okresie obejmującym lata 1988-1992, rozegrał dla Bayeru w Bundeslidze 117 spotkań i strzelił 19 goli. Najbardziej udane, patrząc pod tym kątem, były dwa pierwsze sezony: odpowiednio 28 występów i siedem trafień, 33 i osiem (co wystarczyło do bycia najskuteczniejszym w drużynie – o jedno trafienie mniej zanotował obrońca Martin Kree).
Dwa następne okazały się gorsze, choć na brak regularnej gry polski zawodnik narzekać nie mógł.

Kolejnym przystankiem dla ML był SG Wattenscheid 09. W barwach tego klubu trzy sezony gry na dwóch różnych szczeblach: dwukrotnie Bundesligi, a raz drugiej.

W pierwszym jego drużyna jeszcze się utrzymała w najwyższej klasie, zajmując 14. miejsce w tabeli, ale już w tak udanym indywidualnie dla Leśniaka drugim sezonie 1993/94. musiała się z nią pożegnać. Polski napastnik wespół z Souleymanem Sané (jeden z jego synów, Leroy Sané, to obecnie młody talent Schalke 04) był najskuteczniejszy w drużynie (obaj strzelili po 13 goli). Ów wyczyny strzeleckie nie były w stanie uchronić Wattenscheid przed spadkiem; drużyna zajęła przedostatnie, 17. miejsce.

Z bardziej znanych zawodników tej ligi kolegami w drużynie Leśniaka byli wówczas pomocnicy: Czech Karel Kula (reprezentant swojego kraju) i silny, pracowity zawodnik Thorsten Fink.
Poza tym, co warte, uważam, wzmianki, Leśniak został uznany Piłkarzem Roku 1993 według tygodnika „Piłka Nożna”.

Rozegrał sezon na zapleczu Bundesligi w Wattenscheid (zespół Polaka zajął 10. miejsce w tabeli, a on sam występował w ataku ze słynnym piłkarzem Herthy BSC w późniejszych latach, Michaelem Preetzem). Kolejny spędził już jednak w TSV 1860 i…

W barwach Lwów 15 meczów i tylko dwa gole. Prym wiedli wtedy silni i wysocy atakujący: Olaf Bodden i Bernhard Winkler, którzy łącznie zdobyli 24 gole dla zespołu. W linii pomocy brylował z kolei Piotr Nowak (27 występów i siedem goli).

Ale drugą rundę tych rozgrywek Leśniak spędził w KFC Uerdingen, gdzie nie udało się pomóc w utrzymaniu miejsca na następny sezon wśród najlepszych; dorobek punktowy tego klubu był tylko nieznacznie lepszy na wiosnę od tego z jesieni (12, 14 – ogółem 26 pkt), co oznaczało zajęcie ostatniego miejsca i rychły spadek. Bilans polskiego gracza też nie był wystarczająco okazały: 17 meczów i trzy trafienia.
Dodam jeszcze, że TSV 1860 uplasowało się na koniec tych rozgrywek na ósmej pozycji.

W kolejnych latach Marek Leśniak reprezentował jeszcze niemieckie kluby w niższych ligach, m.in. drugoligową Fortunę Düsseldorf i przedstawiciela ligi regionalnej – SC Preußen Münster.
Ogółem w Bundeslidze rozegrał 213 meczów i strzelił 42 gole.

Paweł Król

  • Grzegorz Ziarkowski

    Tego to nie zapomnę do końca życia, głownie dzięki czołówce magazynu Gol:

    https://www.youtube.com/watch?v=_9DNQaj5-lc

    • Piciarm

      tak tak pamieta sie 😉

  • Grzegorz Ziarkowski
    • Paweł Król

      Zimnej krwi zabrakło w obu sytuacjach…

      • Piciarm

        no….

  • Piciarm

    w sumie nie tak zle w budeslidze – 42 gole
    wogole w niemczech troche posiedzial….

  • BlaugranaFAN

    Sam Leśniak w wywiadzie dla Piłki Nożnej Plus (gdzieś tak na początku XXI wieku) przyznawał, że po tych dwóch okazjach był tak oszołomiony psychicznie, że nie bardzo ogarniał co się dzieje na boisku. Mówił też, że tydzień później wbił hattricka Bayernowi i wcale go ta zdobycz nie cieszyła – w głowie wciąż siedziały te dwie niewykorzystane sytuacje.
    Jako ciekawostkę dodałbym, że Leśniak znalazł się w Top 10 bramek strzelonych przewrotką według oficjalnego kanału Bundesligi na YT.