Znad Dobrzynki do ekstraklasy

Na przestrzeni lat kilkunastu piłkarzy z Pabianic wybiło się na tyle, by grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Niektórzy z nich wystąpili nawet w reprezentacji Polski.

O piłce w tym ponad sześćdziesięciotysięcznym mieście koło Łodzi trochę u nas było. W majówkę dwa lata temu zabrałem Was na derby Pabianic pomiędzy PTC a Włókniarzem, a ponad rok wcześniej przypominałem, jacy to słynni piłkarze grali w grodzie nad Dobrzynką. Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną – mam nadzieję, że ciekawą – historię z mojego podwórka.

Przed wojną gwiazdami pierwszej wielkości łódzkiej piłki byli urodzeni nad Dobrzynką bracia Stefan (ur. 1898) i Aleksander (ur. 1900) Kubikowie. Po pobycie w Warszawie na początku lat 20. XX wieku wrócili do Pabianic i zwrócili uwagę klubów łódzkich. Starszy z braci, Stefan, grał przez trzy sezony w I lidze, w Klubie Turystów Łódź. Łącznie naliczono mu 30 spotkań i dwie bramki. Młodszy z braci, Aleksander, najpierw trafił do ŁKS, ale po roku przeniósł się do Klubu Turystów i grał razem z bratem. Wspólnie z Józefem Kulawiakiem rozegrał najwięcej spotkań dla „turystów” w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest także autorem pierwszej bramki dla łódzkiego klubu w ekstraklasie.

W 1932 roku jeden mecz w ekstraklasie dla ŁKS zagrał wychowanek PTC Edward Kalinowski (ur. 1906). Dalsze losy tego lewoskrzydłowego do dziś nie są znane.

Pierwsze sukcesy
Kolejnych zawodników znanych w całej Polsce Pabianice doczekały się po wojnie. Jako pierwszy wystąpił Edward Miller (ur. 1925), który w barwach ŁKS w sezonie 1950 zanotował 18 występów w ekstraklasie, sezon później dołożył dwa kolejne. Jeszcze grając w barwach PTC (rok 1948) zanotował występ w meczu reprezentacji „B” z Węgrami.

Henryk Stusio (ur. 1930) grał z PTC w II lidze jako 18-latek. Potem na krótko przeszedł do Włókniarza, a w 1951 roku zasilił ŁKS. Jako pierwszy pabianiczanin zdobył Puchar Polski (1957) i tytuł mistrza Polski (1958) oraz wystąpił w europejskich pucharach. ŁKS dostał wtedy straszne lanie od mistrza… Luksemburga, Jeunesse Esch, przegrywając 0:5. Ponoć zawiniła wada wzroku bramkarza Jana Bema, który nie widział piłki przy sztucznym świetle. Stusio i koledzy stracili wielką szansę przejścia do historii, bowiem klub z Luksemburga w kolejnej rundzie trafił na mający najlepszy okres w historii Real Madryt, z legendarnymi Ferencem Puskásem i Alfredo Di Stéfano.

Janusz Jędrzejczak (ur. 1935) przygodę z piłką rozpoczynał w Ogniwie (nazwa klubu powstała po zlikwidowaniu PTC przez komunistów), potem przez Gwardię Zielona Góra trafił do Bydgoszczy, gdzie przez 12 lat reprezentował barwy miejscowej Polonii, w tym przez siedem sezonów (1954-61) był podstawowym obrońcą drużyny znad Brdy w ekstraklasie. Jego syn Arkadiusz był reprezentantem Polski juniorów i zawodnikiem Widzewa.

W latach 60. podporą pierwszoligowego ŁKS-u był Paweł Kowalski (ur. 1937). Przygodę z piłką rozpoczął w Ogniwie i poprzez Wrocław na początku lat 60. trafił na stadion przy al. Unii. Dla ŁKS-u rozegrał aż 184 ligowe mecze, w których strzelił cztery bramki. Wyróżniał się na tyle, że otrzymał powołanie do kadry „B”, a w 1967 roku jako pierwszy piłkarz z Pabianic zagrał w reprezentacji Polski. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie w meczu eliminacji mistrzostw Europy Polacy po golach Włodzimierza Lubańskiego (dwóch) i Zygfryda Szołtysika pokonali Belgię 3:1. Kowalski zagrał cały mecz na prawej obronie. Potem w kadrze zagrał jeszcze trzykrotnie (dwa razy z ZSRR i raz z Francją).

Z Włókniarza do reprezentacji
W latach 70. do ekstraklasy trafili dwaj gracze Włókniarza. Andrzej Drozdowski (ur. 1950) jeszcze jako nastolatek błyszczał w pomocy „zielonych” w drugiej lidze. Do ŁKS-u przeszedł w 1972 roku i od razu wywalczył miejsce w podstawowym składzie. Przez dziewięć sezonów grał w ekstraklasie. Pomocnik znad Dobrzynki trafił nawet do kadry Kazimierza Górskiego, z którą… pojeździł po świecie. W 1973 roku wyjechał z nią na tournée po USA, gdzie rozegrał sześć spotkań, zaś reprezentacyjną przygodę zakończył w Port-au-Prince, zwycięskim meczem (3:1) z Haiti. W ligowej karierze Drozdowski rozegrał 185 spotkań i strzelił 15 goli.

W 1973 roku w domu państwa Janasów przy ulicy Wysokiej pojawili się dwaj działacze Widzewa: Stefan Wroński i Ludwik Sobolewski, składając rodzicom Pawła Janasa (ur. 1953) propozycję gry w łódzkim klubie. Choć na zawodnika parol zagiął ekstraklasowy ŁKS, Wroński z Sobolewskim dobili targu i przekonali rodziców, że lepiej rosłemu piłkarzowi będzie w Widzewie. To na stadionie przy ul. Armii Czerwonej (dziś Piłsudskiego), Janas debiutował w ekstraklasie, jako jeden z pierwszych widzewiaków (wraz ze Zbigniewem Bońkiem i Stanisławem Burzyńskim) zadebiutował w reprezentacji (w 1976 roku w meczu z Argentyną). Janas był przez lata podporą defensywy Legii, francuskiego Auxerre (najlepszy obcokrajowiec ligi francuskiej w sezonie 1985/86) i reprezentacji Polski, w której zagrał 53 razy. Ma na koncie brązowy medal mistrzostw świata z 1982 roku. Dwa lata później, strzelając „samobója” w meczu z Finlandią (1:1), zamknął dla futbolu Stadion Dziesięciolecia.

Janusz Komorowski (ur. 1955) był wyróżniającym się zawodnikiem PTC i zwrócił na siebie uwagę działaczy Włókniarza. Jednak w 1978 roku tych ostatnich ubiegli przedstawiciele ŁKS i przez cztery lata Komorowski grał dla klubu z Alei Unii. Barwy drugoligowego wówczas Włókniarza przywdział w 1982 roku i grał w nim aż sześć sezonów. Osiągnięcia seniora Komorowskiego przebije syn Marcin, o którym będzie troszkę niżej.

Ofensywa z Pabianic
W latach 80. ubiegłego stulecia nad Dobrzynką nastąpił wysyp młodych, zdolnych ofensywnych zawodników. Wychowanek „fioletowych” Konrad Gabrych (ur. 1963) szybko dostał powołanie do reprezentacji Polski juniorów, a w wieku 18 lat zadebiutował w ekstraklasie w barwach ŁKS-u. Swoją przygodę z ekstraklasą zamknął na 36 meczach (dla ŁKS-u i Zagłębia Lubin) i jednym golu.

W 1985 roku z Włókniarza do Widzewa trafił błyskotliwy pomocnik Piotr Nowak (ur. 1964). Widzew wciąż był silny i miał osobowości (Roman Wójcicki, Marek Dziuba, Włodzimierz Smolarek), ale powoli chylił się ku upadkowi. Nowak zagrał w 10 meczach, strzelił dwa gole Górnikowi Wałbrzych i odszedł z Widzewa do bydgoskiego Zawiszy. Tam wyróżniał się na tyle, że zapracował na powołanie do reprezentacji Polski (Andrzej Strejlau zabrał go na mecze do Iranu) i transfer do Turcji, skąd przez Szwajcarię trafił do Niemiec. W połowie lat 90. był kapitanem reprezentacji. W kadrze zagrał 19 spotkań i strzelił trzy gole. Nowak próbował swoich sił jako trener za granicą (USA, Antigua i Barbuda) oraz w Polsce (Lechia Gdańsk). Od stycznia tego roku jest bezrobotny.

Napastnicy Przemysław Młynarczyk (ur. 1967) i Dariusz Perydzyński (ur. 1967) dostali szansę w drugoligowym Włókniarzu. Wyróżniali się na tyle, że pierwszego kupił w 1985 roku Widzew, a drugiego rok później ściągnęła mielecka Stal. Młodym graczom ciężko było konkurować z ligowymi wyjadaczami, toteż Młynarczyk zagrał dla Widzewa 31 spotkań, zaś Perydzyński w barwach Stali zanotował osiem występów.

„Dzidek” stał się legendą
Bramkarz Andrzej Kretek (ur. 1963) przeszedł z Pabianic do ekstraklasy wyboistą drogę. Przez Wrocław i Nową Rudę trafił do Jastrzębia-Zdroju, gdzie w barwach miejscowego GKS-u zadebiutował w 1988 roku. Choć GKS nie utrzymał się w najwyższej klasie rozgrywkowej, Kretek przeszedł do Widzewa, z którym… też spadł z ligi. Potem grał jeszcze w Rakowie Częstochowa i GKS-ie Bełchatów. Łącznie w ekstraklasie zaliczył 76 meczów.

W tym samym sezonie co Kretek w ekstraklasie zadebiutował Zdzisław Leszczyński (ur. 1969). Wychowanek PTC, który przez półtora roku grał w drugoligowym Włókniarzu, wpadł w oko trenerom ŁKS-u. I był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. „Dzidek” stał się legendą klubu z Alei Unii, zawodowo w piłkę grał do czterdziestki (jeszcze dziś kopie w a-klasowej Jutrzence Bychlew) dla ŁKS-u, Śląska Wrocław, Pogoni Szczecin i RKS-u Radomsko zagrał aż 352 razy (najwięcej spośród pabianiczan) i strzelił 16 bramek.

Na kolejny debiut pabianiczanina w lidze trzeba było czekać do 2005 roku, gdy w barwach GKS-u Bełchatów na boisko wszedł Marcin Komorowski (ur. 1984). Wysoki, lewonożny obrońca tak jak tata grał w ŁKS-ie, jednak w dalszych poczynaniach przerósł ojca. Poszedł do Zagłębia Sosnowiec, Polonii Bytom i warszawskiej Legii, z którą sięgnął po dwa krajowe puchary. W 2012 roku przeszedł do rosyjskiego Tereku Grozny. W ekstraklasie zagrał 92 spotkania, w których zdobył sześć bramek. W reprezentacji u czterech kolejnych poprzedników Jerzego Brzęczka zaliczył 13 spotkań, strzelając jedną bramkę (w 2012 roku, w wygranym 2:1 meczu z RPA).

Po Komorowskim szansę w ekstraklasie otrzymali także Łukasz Bocian (ur. 1988; 15 spotkań dla Bełchatowa, jeden gol), Przemysław Kita (ur. 1993; 32 mecze i 3 gole dla ŁKS i Cracovii) oraz Adrian Olszewski (ur. 1993; jeden mecz dla ŁKS). Kto będzie następny?!

Grzegorz Ziarkowski

Artykuł ukazał się w tygodniku „Życie Pabianic”.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Oczywiście Komorowski trafił z RPA, a nie z Węgrami – mea culpa! 🙂

  • Paweł Król

    Interesujący tekst, z rozmaitymi ciekawostkami. O Pawle Janasie też kiedyś było szerzej u nas tutaj: http://slowfoot.pl/mysliwym-byc-pawel-janas-wczoraj-i-dzis/

  • Piciarm

    witam
    Ciekawy artykuł,sporo wiadomości z naszego tzn.twojego podwórka…
    czyli Pabianice i Twój Widzew od początku lat 20 XIX w.
    Sporo niezłych graczy.
    pozdrawiam

    • Widzew najstarszym klubem świata 🙂

      • Piciarm

        I Pabianice…z Włókniarzem i PTC he he